Przejdź do treści
BILETY

119. rocznica urodzin Edmunda Wojtyły

Data publikacji: 27.08.2025
Edmund Wojtyła
Jan Paweł II
Edmund Wojtyła miał zaledwie 26 lat, kiedy zmarł, zarażając się szkarlatyną od chorej pacjentki. Choć jego życie było krótkie, pozostawił po sobie przykład niezwykłej dobroci, odwagi i miłości bliźniego, który głęboko wpłynął na kształtowanie duchowości jego młodszego brata Karola - przyszłego papieża. Edmund przyszedł na świat 27 sierpnia 1906 r. w Krakowie, jako pierwsze dziecka Emilii i Karola Wojtyłów. Dziś przypominamy jego piękne życie.

Mundek

Edmund Antoni Wojtyła, nazywany w domu pieszczotliwie „Mundkiem”, od najmłodszych lat wyróżniał się pilnością, życzliwością i otwartością na innych. Był wzorowym uczniem i zdolnym studentem medycyny Uniwersytetu Jagiellońskiego, a po ukończeniu studiów z wyróżnieniem rozpoczął pracę w szpitalach w Wadowicach, Krakowie i Bielsku. Szczególnie pragnął nieść pomoc dzieciom, zyskując opinię lekarza pełnego serca, profesjonalizmu i oddania. W życiu Edmunda ogromne znaczenie miała rodzina, a szczególnie relacja z młodszym bratem Karolem. To właśnie on wprowadzał przyszłego papieża w świat górskich wędrówek, sportu i literatury. Ich głęboka więź i wspólne doświadczenia ukształtowały późniejszą wrażliwość Jana Pawła II na cierpienie drugiego człowieka.

To, co pozostało

Tragiczna śmierć Edmunda w grudniu 1932 roku była dla dwunastoletniego Karola ogromnym ciosem. Papież wielokrotnie wspominał go jako „Miłosiernego Samarytanina” – człowieka zdolnego do pełnego daru z siebie samego. Pamięć o Edmundzie, jego dobroci i ofiarności, pozostała w nauczaniu i świadectwie Jana Pawła II, przypominając, że powołanie lekarza i chrześcijanina polega przede wszystkim na miłości bliźniego.
„Mój brat Edmund zmarł u progu samodzielności zawodowej, zaraziwszy się jako młody lekarz groźną odmianą szkarlatyny, co wówczas (1932) przy nieznajomości antybiotyków było zakażeniem śmiertelnym. Są to wydarzenia, które głęboko wyryły się w mej pamięci – śmierć brata chyba nawet głębiej niż matki, zarówno ze względu na szczególne okoliczności, rzec można tragiczne, jak też i z uwagi na moją większą wówczas dojrzałość. Liczyłem w chwili jego śmierci dwanaście lat. Tak więc stosunkowo szybko stałem się częściowym sierotą i jedynakiem."