Cennik biletów Rezerwacja biletów Rezerwacja telefoniczna

Telefoniczna rezerwacja biletów jest niedostępna.

Zakup biletów on-line: https://domjp2.pl/bilety/

Uwaga! Liczba biletów jest ograniczona. Z uwagi na ogromne zainteresowanie prosimy o wcześniejszy zakup biletów.

__________________

Informacja telefoniczna

Od poniedziałku do piątku od 8:00 do 16:00 pod numerami telefonów: +48 33 823 35 65 +48 33 823 26 62

 

Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II – Święto Małopolski

Przez cały czerwiec trwa doroczne Święto Małopolski. W ramach tego wydarzenia zaprezentujemy Państwu sylwetki siedmiu Małopolan , których losy nierozerwalnie łączyły się z osobą Karola Wojtyły. Cykl rozpoczniemy prezentacją bliskiego przyjaciela z czasów wadowickich – Jurka Klugera

JERZY KLUGER (1921-2011)

Postacią otwierającą cykl „Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II” jest Jerzy Kluger. Był jednym z najbliższych wadowickich kolegów Karola Wojtyły. Ich przyjaźń sięgała czasów szkolnych. Z tym okresem wiąże się historia „wizyty” Klugera w kościele parafialnym przy okazji ogłoszenia wyników egzaminu wstępnego do gimnazjum. Pragnął on jak najszybciej podzielić się z Karolem pozytywną nowiną, iż obaj zostali przyjęci. Po długich poszukiwaniach znalazł kolegę służącego wtenczas do Mszy św. Wszedł do świątyni, a nie mogąc doczekać się końca liturgii, podszedł do ołtarza i szepnął:

– Lolek, Lolek, zostałeś przyjęty!
Zachowanie Klugera zostało dostrzeżone przez jedną z kobiet uczestniczących w Eucharystii. Zdumiona jego obecnością w kościele, rzekła:
– Przecież ty jesteś synem prezesa gminy żydowskiej!
Poinformowany o zajściu dziesięcioletni wówczas Karol Wojtyła skomentował je niezwykle dojrzałymi i głębokimi słowami:
– Czyż nie jesteśmy wszyscy dziećmi jednego Boga?

Jerzy Kluger wywodzący się ze społeczności wadowickich Żydów był synem dr. Wilhelma Klugera, cenionego adwokata, radnego miejskiego i prezesa Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Wadowicach. Jak sam wspominał z Karolem Wojtyłą pierwszy raz spotkał się na Rynku mając prawdopodobnie pięć lat. W 1926 r. rozpoczęli naukę w tej samej klasie szkoły powszechnej. Po jej ukończeniu w latach 1930-1938 uczęszczali do Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Marcina Wadowity. W okresie młodzieńczym Karol często gościł w domu Klugerów, podobnie Jerzy odwiedzał swojego kolegę i jego ojca porucznika Wojtyłę, który przedstawiał chłopcom historię Polski a także literaturę Henryka Sienkiewicza i Karola Maya. Dorastając wspólnie, wiele czasu poświęcali zajęciom sportowym, m.in. jeździe rowerowej, grze w ping-ponga, piłkę ręczną oraz nożną. Niekiedy rozgrywano mecze pomiędzy drużynami katolików i Żydów. Zdarzało się, iż po stronie żydowskiej brakowało zawodników, w tym bramkarza. Wówczas w ich bramce stawał Karol Wojtyła. Dzięki doskonałym relacjom z rodziną Klugerów w 1936 r. przyszły papież pierwszy raz w życiu przekroczył próg synagogi. Okazją był zorganizowany przez Wilhelma Klugera koncert głównego kantora Wielkiej Synagogi w Warszawie Mosze Kusewickiego, odbywającego wówczas służbę wojskową w wadowickim 12 Pułku Piechoty. W wydarzeniu uczestniczyło ok. pięćdziesięciu żołnierzy żydowskiego pochodzenia i starosta. Zaproszenie otrzymali również porucznik Wojtyła wraz z synem. Jerzy Kluger – który podczas koncertu w wadowickiej synagodze usiadł obok kolegi, by tłumaczyć mu hebrajskie teksty pieśni – wspominał po latach, iż Karol Wojtyła był zachwycony śpiewem utalentowanego kantora.

Po zdanym egzaminie dojrzałości, drogi Jerzego i Karola zaczęły się rozchodzić. Pierwszy z nich rozpoczął studia inżynierskie na Politechnice Warszawskiej. Przerwał je jednak po zaledwie miesiącu ze względu na antysemickie wystąpienia i szykany, po czym wrócił do Wadowic. W tym samym czasie Karol przeniósł się do Krakowa, gdzie na Uniwersytecie Jagiellońskim studiował filologię polską. Przyjaciół na długie lata rozdzieliła wreszcie wojenna zawierucha. Kluger trafił do Lwowa, skąd w 1940 r. został wywieziony do łagru w miejscowości Maryjskaja. Zwolniony z obozu na mocy amnestii ogłoszonej w ramach realizacji postanowień układu Sikorski-Majski, wstąpili do tworzących się w ZSRS Polskich Sił Zbrojnych, dowodzonych przez gen. Władysława Andersa. Służąc w 1 Pułku Pomiarów Artylerii przeszedł szlak bojowy prowadzący przez Persję, Irak, Palestynę i Egipt do Włoch, gdzie walczył w bitwie pod Monte Cassino będąc świadkiem jego zdobycia w nocy z 17 na 18 maja 1944 r. Uczestniczył także w walkach prowadzonych przez wojska gen. Andersa wzdłuż Adriatyku, aż do wyzwolenia Bolonii 21 kwietnia 1945 r. Po wojnie wyjechał do Anglii, by w 1954 r. osiąść na stałe w Rzymie.

„Wadowiccy przyjaciele” spotkali się dopiero 20 listopada 1965 r., kiedy Wojtyła był już arcybiskupem metropolitą krakowskim i przebywał akurat w Rzymie z uwagi na obrady Soboru Watykańskiego II. Od tego momentu starali się utrzymywać stały kontakt pisząc, telefonując lub spotykając się podczas pobytów kardynała we włoskiej stolicy. Po wyborze Karola Wojtyły na papieża, ich przyjaźń pogłębiła się jeszcze bardziej. Nazajutrz po inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 r. Jerzy uczestniczył wraz z małżonką w pierwszej oficjalnej audiencji Jana Pawła II zorganizowanej w Auli Pawła VI. Od tego czasu był częstym gościem w Pałacu Apostolskim i Castel Gandolfo. Stał się nieformalnym doradcą Ojca Świętego w kwestiach żydowskich. Przyczynił się również do nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Stolicą Apostolską a Państwem Izrael – ustanowionych na podstawie umowy podpisanej 30 grudnia 1993 r. – prowadząc z upoważnienia Jana Pawła II i premiera Izraela Menachema Begina nieoficjalne rozmowy z izraelskim i watykańskim środowiskiem dyplomatycznym w Rzymie. Niezwykle istotnym wydarzeniem dla obu przyjaciół stała się ponadto zorganizowana w 1989 r. uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej wadowickich Żydów zamordowanych podczas wojny, wmurowanej na budynku stojącym w miejscu, w którym znajdowała się spalona i zburzona przez Niemców synagoga. Jan Paweł II wystosował na tą okazję osobiste przesłanie, zatytułowane „List do przyjaciela Żyda”, które na miejscu odczytał właśnie Jerzy Kluger. Była to dla niego pierwsza od pięćdziesięciu lat wizyta w Wadowicach – trudna i wymagają zmierzenia się ze wspomnieniami po matce Róży, siostrze Stefanii oraz babce Annie, które zginęły w Auschwitz. Na prośbę Jana Pawła II, Kluger uczestniczył także w podróży apostolskiej do Ziemi Świętej w marcu 2000 r., towarzysząc papieżowi m.in. w spotkaniu w Instytucie Yad Vashem oraz w wizycie pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie.


KS. KAZIMIERZ FIGLEWICZ (1903-1983)

Drugą osobą prezentowaną w cyklu „Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II” jest ks. Kazimierz Figlewicz – katecheta, spowiednik i kierownik duchowy Karola Wojtyły oraz późniejszy proboszcz Katedry Wawelskiej. Wśród wielu wspomnień, które obaj zachowali w pamięci, szczególne znaczenie miało spotkanie 1 września 1939 r. związane z wybuchem wojny. Z racji przypadającego w tym dniu pierwszego piątku miesiąca, Karol Wojtyła przyszedł na Wawel do spowiedzi i Komunii św. Katedra była pusta, bowiem ludzie – w tym także pracownicy – opuścili ją w popłochu wywołanym porannymi nalotami. W zaistniałej sytuacji, pomimo huku eksplozji i przy dźwiękach syren alarmowych młody Wojtyła pomógł ks. Figlewiczowi, służąc mu do Mszy św. odprawianej przed ołtarzem Chrystusa Ukrzyżowanego. Po latach wspomniał, iż w tamtym okresie była to jego ostania wizyta w katedrze, która została później zamknięta przez Niemców.

Ks. Kazimierz Figlewicz (ur. 6 stycznia 1903, zm. 23 września 1983) pochodził z Krakowa. Z rodzinnego domu wyniósł umiłowanie historii, tradycji i patriotyzmu. Odznaczał się także duża religijnością, co przełożyło się na decyzję o wstąpieniu do krakowskiego Seminarium Duchownego. Święceń kapłańskich udzielił mu 19 września 1925 r. bp Adam Stefan Sapieha, ówczesny ordynariusz diecezji krakowskiej. Po kilkuletniej pracy duszpasterskiej w podkrakowskiej Ruszczy, został w 1930 r. wikariuszem w parafii Ofiarowania NMP w Wadowicach. Z Karolem Wojtyłą pierwszy raz zetknął się w Państwowym Gimnazjum Męskim im. Marcina Wadowity, zostając jego katechetą. I chociaż nauczał w klasie Wojtyły tylko rok (1930/1931), utrzymywał z Karolem częsty kontakt, także przy okazji jego uczestnictwa we Mszy św. czy nabożeństwach, dostrzegając jednocześnie w swym uczniu talent do nauki, optymizm oraz lojalność wobec kolegów. W książce „Dar i Tajemnica” Jan Paweł II napisał, iż to właśnie dzięki ks. Figlewiczowi został ministrantem. Kolejno w 1933 r. z inspiracji kapłana założył kółko ministranckie, zostając jego prezesem. Ks. Kazimierz będący opiekunem służby liturgicznej troszczył się nie tylko o prawidłowe przygotowanie chłopców do asysty podczas Mszy św. i ich formację religijną. Organizował także gry i zabawy sportowe oraz wycieczki, kończące się zazwyczaj meczem piłki nożnej. Latem 1933 r. ks. Figlewicz został skierowany do pracy w katedrze wawelskiej w charakterze wikariusza-podkustosza. 10 sierpnia w wadowickim kościele parafialnym zorganizowano uroczystość pożegnalną, podczas której Karol Wojtyła w imieniu wszystkich ministrantów podziękował odchodzącemu kapłanowi za pracę duszpasterską, opiekę i zaangażowanie. Opis wydarzenia, zredagowany przez trzynastoletniego Wojtyłę został miesiąc później opublikowany na łamach „Dzwoneczka” – dodatku do krakowskiego tygodnika „Dzwon Niedzielny”. W słowach pożegnania pisał m.in.: „Wspominać Cię będziemy na każdym kroku i śladami Twoimi iść będziemy, staną się one dla nas drogowskazem dla dalszego życia. Trudy, które dla naszego Kółka ministranckiego poniosłeś, niech Ci stokrotnie nagrodzi – dobry Bóg! Nie zapominaj i Ty o nas, Czcigodny i Drogi Księże Profesorze”.

Ks. Figlewicz nie zapomniał o swoich wychowankach, a zwłaszcza o Karolu Wojtyle. W 1935 r. zaprosił go do katedry na liturgię Triduum Sacrum, rozpoczynającą się od tzw. Ciemnej Jutrzni w Wielką Środę popołudniu. Uczestniczący w celebracjach Karol Wojtyła doznał wówczas głębokiego przeżycia duchowego, do którego wielokrotnie powracał w swoich wspomnieniach. Przeprowadzka do Krakowa uwarunkowana rozpoczęciem studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, stworzyła mu okazję do odnowienia kontaktów z ks. Kazimierzem. Został on nawet jego spowiednikiem i przewodnikiem duchowym.

Z nastaniem okupacji Katedra Wawelska została zamknięta dla wiernych, natomiast sąsiadujący z nią Zamek Królewski przekształcono w oficjalną siedzibę generalnego gubernatora Hansa Franka. Na prośbę abp. Sapiehy 10 listopada 1939 r. Niemcy zezwolili odprawiać w katedrze dwie Msze w ciągu tygodnia – bez udziału ludu i pod nadzorem niemieckich żołnierzy. Początkowo celebrował je ks. Stanisław Jasiński, lecz dosyć szybko zastąpił go ks. Kazimierz Figlewicz, sprawując tą funkcję do końca wojny. Pobyt w katedrze pozwalał mu także doglądać stan zachowania pamiątek historycznych i paramentów liturgicznych przechowywanych w katedralnym skarbcu. W okresie okupacji dużo czasu poświęcał także Karolowi Wojtyle. Dzięki swej dobroci i prostocie, a jednocześnie wielkiej znajomości kultury chrześcijańskiej i wyczuciu stał się dla niego autorytetem, pomagającym mu przyjąć i zrozumieć codzienne doświadczenia. Szczególnie wyraźne stało się to po śmierci ojca (w lutym 1941 r.), kiedy Karol stopniowo odkrywał powołanie do kapłaństwa. W późniejszym okresie już jako papież mówił: „Ogromnie wiele zawdzięczam kapłanom, zwłaszcza jednemu, dziś już sędziwemu, który jeszcze w latach chłopięcych swoją ogromną prostotą i dobrocią przybliżał mi Chrystusa – a potem wiedział, w którym momencie mógł jako spowiednik powiedzieć mi: Chrystus wskazuje Ci drogę do kapłaństwa”.

Kolejnym ważnym punktem w ich relacjach stały się trzy prymicyjne Msze św. Karola Wojtyły, sprawowane w krypcie św. Leonarda na Wawelu, będącej pozostałością tzw. katedry hermanowskiej. Dzień wcześniej w kaplicy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich przyszły papież przyjął święcenia kapłańskie z rąk kard. Adama Stefana Sapiehy. Ks. Figlewicz towarzyszył nowo wyświęconemu kapłanowi jako tzw. manuductor. Dalszy kontakt kapłanów częściowo ograniczyły dwuletni okres studiów rzymskich Karola Wojtyły i czas jego pracy w Niegowici. Kiedy jednak w 1949 r. powrócił do Krakowa relacje zostały na nowo zacieśnione czego okazją były uroczystości sprawowane w Katedrze Wawelskiej, podczas których ks. dr Wojtyła głosił często kazania. Świadkowie zapamiętali ponadto, iż młody kapłan nadal przystępował do konfesjonału ks. Figlewicza.

Wiosną 1957 r. po prawie trzyletnim wakacie wywołanym śmiercią ks. Stanisława Jasińskiego (8 maja 1954), ks. Kazimierz Figlewicz został przez abp. Eugeniusza Baziaka mianowany proboszczem Katedry Wawelskiej. Z tego tytułu brał udział w przygotowaniach i przebiegu konsekracji biskupiej ks. prof. Karola Wojtyły, zaplanowanej na 28 września 1958 r. W trakcie liturgii oraz obrzędu święceń, ks. Figlewicz posługiwał jako ceremoniarz. Dalsza współpraca biskupa i kardynała Karola Wojtyły odznaczała się przede wszystkim troską o dobro Katedry Wawelskiej i związanego z nią dziedzictwa narodu polskiego. W 1977 r. ks. Kazimierz Figlewicz został obdarowany godnością prałata, natomiast pięć lat później mianowano go infułatem.

O wyborze swojego wychowanka na papieża, ks. Figlewicz dowiedział się z radia. Wspólnie z kapitułą zadecydował o otwarciu katedry dla wiernych. Wieczorem odezwał się także dzwon „Zygmunt”. Ostatnimi akcentami związków Jana Pawła II z ks. Kazimierzem Figlewiczem były dwie pierwsze papieskie pielgrzymki do Polski w latach 1979 i 1983, podczas których papież nie mógł pominąć Katedry Wawelskiej.

Przyjaźń nawiązana jeszcze w Wadowicach i wzajemny szacunek obu postaci trwały aż do śmierci ks. Figlewicza. Dowiedziawszy się o śmierci kapłana, 24 września 1983 r. Jan Paweł II wystosował na ręce kard. Franciszka Macharskiego oficjalny telegram kondolencyjny: „W serdecznej modlitwie staję dziś w Katedrze Wawelskiej przy trumnie jej wielkiego stróża i miłośnika, ks. infułata Kazimierza Figlewicza. Pozostawia po sobie wzór wielkiego kapłana, którego życiem był Bóg, Ojczyzna i Katedra Krakowska. Osobiście zawdzięczam mu bardzo wiele, zwłaszcza z okresu formowania się mojego powołania kapłańskiego. Dzisiaj polecam wraz w wami Jego duszę Bogu, całym sercem wspominając wszystko, co mu zawdzięczamy”.


KS. DR EDWARD ZACHER (1903-1987)

W kolejnej odsłonie cyklu „Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II” prezentujemy postać ks. dr. Edwarda Zachera – katechety młodego Karola Wojtyły, wieloletniego wadowickiego duszpasterza i proboszcza parafii Ofiarowania NMP, a także inicjatora utworzenia muzeum biograficznego w domu rodzinnym Jana Pawła II. To właśnie ks. Zacher zaproponował, by osiemnastoletni Karol Wojtyła w imieniu społeczności uczniowskiej przywitał abp. Adama Stefana Sapiehę podczas jego wizyty w wadowickim gimnazjum 6 maja 1938 r. Wydarzenie było jednym z punktów wizytacji kanoniczej parafii w Wadowicach. Karol samodzielnie przygotował i wygłosił okolicznościowe przemówienie, wzbogacone licznymi sentencjami łacińskimi. Książę metropolita wyraźnie poruszony erudycją maturzysty i jego wystąpieniem, zapytał ks. Zachera, na jakie studia wybiera się ten młodzieniec. Katecheta oznajmił:
– Idzie na polonistykę. Jego pasją jest literatura i teatr.
Zmartwiony tym faktem arcybiskup odparł:
– Szkoda, że nie na teologię…

Ks. dr Edward Zacher (ur. 24 października 1903, zm. 13 lutego 1987) pochodził z Jaworzna. Święceń kapłańskich udzielił mu 25 września 1927 r. książę arcybiskup Adam Stefan Sapieha. Przez kolejne dwa lata kontynuował studia na rzymskim Angelicum, wieńcząc je doktoratem z teologii dogmatycznej. Kilkanaście lat później na tej samej uczelni przygotowywał swoją rozprawę doktorską ks. Karol Wojtyła.

Po powrocie z Rzymu w 1929 r. ks. Edward Zacher przez trzy lata pracował w Zakopanem, skąd został przeniesiony do Wadowic. W okresach 1932-1939, 1945-1955 oraz 1957-1960 był katechetą w tutejszym Państwowym Gimnazjum im. Marcina Wadowity. Wśród jego uczniów była również klasa Karola Wojtyły, w której uczył religii nieprzerwanie od 1932 r. do 1938 r. Imponował przyszłemu papieżowi i jego kolegom swoją wszechstronną wiedzą, nie tylko z dziedziny teologii, ale również historii, fizyki oraz astrofizyki. Katechizując częstokroć wplatał w swoje wypowiedzi zagadnienia z innych przedmiotów. W ten sposób przybliżał uczniom tematykę m.in. dziejów Polski, Układu Słonecznego, budowy atomu czy mikrokosmosu. Zbigniew Siłkowski – kolega szkolny Karola Wojtyły – wspominał zajęcia u ks. Zachera w następujących słowach: „Uczył nas myśleć podpierając się w tych przypadkach wiedzą zdobytą przez nas w nauce innych przedmiotów, ale zawsze z celem wykazania, że rzetelna, kierująca się prawdą nauką nigdy nie przysłania Boga, a wręcz przeciwnie, uczy pokory wobec Stwórcy”.

Ks. Edward Zacher był ponadto moderatorem działającej przy wadowickim gimnazjum Sodalicji Mariańskiej – stowarzyszenia, którego członkowie organizowali zebrania z referatami poruszającymi kwestie religijne oraz społeczno-polityczne. Sodalisem był także Karol Wojtyła – został przyjęty do organizacji 14 grudnia 1935 r. Pełnił w niej funkcje sekretarza, a kolejno przez dwie kadencje od 26 kwietnia 1936 r. do 20 marca 1938 r. – prezesa. Relacje Karola Wojtyły z ks. Zacherem umacniała także aktywność teatralna. Kapłan był bowiem opiekunem Koła Teatralnego wystawiającego sztuki o tematyce religijnej na scenie Domu Katolickiego. W październiku 1936 r. z okazji święta Chrystusa Króla zaprezentowano fragmenty „Nie-Boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego – Karol wystąpił najprawdopodobniej w roli hrabiego Henryka. Rok później wystawiono „Apokalipsę”, w reżyserii ks. Edwarda Zachera i Karola Wojtyły, który wcielił się również w rolę św. Jana.

Podczas okupacji w okresie 1940-1945 ks. Zacher pełnił funkcję wikariusza w wadowickiej parafii. W kolejnych latach uczestniczył w istotnych wydarzeniach kapłańskiego życia swojego wychowanka, ze szczególnym uwzględnieniem jego konsekracji biskupiej na Wawelu 28 września 1958 r. oraz inauguracji pontyfikatu na Placu św. Piotra 22 października 1978 r. Przeżył także wszystkie wadowickie prymicje Karola Wojtyły – najpierw kapłańskie, a kolejno biskupie i arcybiskupi i kardynalskie.

Po śmierci ks. Leonarda Prochowiaka, 6 marca 1963 r. ks. Zacher został wyznaczony administratorem parafii Ofiarowania NMP w Wadowicach. Koleno od 8 września 1965 r. do 25 czerwca 1984 r. był jej proboszczem. Nazajutrz po wyborze kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, wpisał do księgi metrykalnej w rubryce Wojtyły historyczne zdanie: „Dnia 16 października 1978 roku wybrany został najwyższym kapłanem i przyjął imię Jana Pawła II”. Podczas I papieskiej pielgrzymki do Ojczyzny, 7 czerwca 1979 r. powitał Jana Pawła II w rodzinnych Wadowicach. Z ust papieża padły wówczas słynne słowa: „Czcigodny Księże Prałacie. Wyprawiałeś mi kolejno prymicje: kapłańskie, biskupie, arcybiskupie i kardynalskie – i jeszcze było Tobie mało!” W uznaniu zasług duszpasterskich w 1982 r. Jan Paweł II wyniósł go do godności infułata.

Widząc rzesze pielgrzymów przybywających do Wadowic by zobaczyć zarówno dom, w którym urodził się nowy papież, jak i położony tuż obok kościół parafialny Ofiarowania NMP, do którego uczęszczał, wystąpił z inicjatywą utworzenia muzeum biograficznego w domu rodzinnym Jana Pawła II. Dzięki wsparciu Kurii Metropolitalnej w Krakowie oraz Urzędu Miasta Wadowice udało się pozyskać pomieszczenia zajmowane w latach dwudziestych i trzydziestych przez rodzinę Wojtyłów i przeprowadzić w nich prace remontowe. Pierwszą wystawę w domu rodzinnym Jana Pawła II otwarto 18 maja 1984 r.


EUGENIUSZ MRÓZ (1920-)

Bohaterem czwartej odsłony cyklu „Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II” jest Eugeniusz Mróz – kolega szkolny i sąsiad Karola Wojtyły w kamienicy przy ul. Rynek 2, jeden z najaktywniejszych organizatorów zjazdów koleżeńskich rocznika 1938, a także autor licznych artykułów i publikacji przybliżających postać Jana Pawła II oraz dzieje międzywojennych Wadowic, w których mieszkał w drugiej połowie lat trzydziestych ub. w. Z tego okresu pozostało mu wiele wspomnień związanych z rodziną Wojtyłów, m.in. z górskich wypraw odbywanych z Karolem i jego ojcem. Szczególnie utkwiła w jego pamięci wycieczka do Zakopanego, zorganizowana latem 1937 r. przy okazji „Święta Gór”. Po przybyciu do „stolicy Tatr” i zakwaterowaniu w miejscowy pensjonacie wyruszyli w trójkę na Giewont. W pewnym momencie zmierzających w kierunku Czerwonych Wierchów wędrowców zaskoczyła gęsta mgła, w której po jakimś czasie zniknął ojciec Karola. Poszukiwania w najbliższej okolicy nie dały rezultatu, toteż chłopcy zaczęli się modlić. Kiedy mgła ustąpiła, a pana Wojtyły dalej nigdzie nie było, wrócili do pensjonatu, by zastanowić się, co robić dalej. Dotarłszy na miejsce spotkali czekającego tam już na nich ojca Karola. Szczęśliwie odnalazł drogę i sam zszedł do miejsca zakwaterowania.

Eugeniusz Mróz (ur. 14 marca 1920) pierwsze lata swojego życia spędził w Limanowej. Po ukończeniu tamtejszej szkoły powszechnej kontynuował naukę w gimnazjum typu humanistycznego w Nowym Sączu, gdyż w rodzinnej miejscowości nie było szkoły średniej. Z Karolem Wojtyłą pierwszy raz zetknął się dopiero w styczniu 1935 r. Ojciec Feliks Mróz – urzędnik skarbowy został wówczas przeniesiony na placówkę do Wadowic. Rodzina Mrozów wynajęła od państwa Bałamuthów dwupokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy przy ul. Rynek 2. Z okien widać było kościół parafialny Ofiarowania NMP, natomiast za ścianą znajdowało się mieszkanie Wojtyłów. Eugeniusz rozpoczął naukę w Państwowym Gimnazjum Męskim im. Marcina Wadowity, zostając szkolnym kolegą Karola Wojtyły – począwszy od piątej klasy, aż do matury w maju 1938 r.

Do czasu przeprowadzki Wojtyłów do Krakowa latem 1938 r., Eugeniusz Mróz był ich częstym gościem. Okazję do odwiedzin stwarzała m.in wspólna nauka i odrabianie prac domowych. Pan Wojtyła pomagał niekiedy chłopcom w języku niemieckim i historii. Karol był doskonałym uczniem, zawsze przygotowanym do lekcji czy klasówek, na których nigdy nie odpisywał, samemu również nie podpowiadając. Chętnie jednak tłumaczył kolegom trudniejsze zagadnienia. Eugeniusz Mróz opisał ten wątek następującymi słowami: „Zawsze pomagał nam w kłopotach szkolnych, toteż przez jego mieszkanie stale przewijało się wielu kolegów. Nigdy przy tym nie dał nam odczuć, że góruje nad nami wiadomościami, zainteresowaniami, intelektem”.

W wolnych chwilach grali razem piłkę nożną. Początkowo Karol grał w obronie, stąd też koledzy mówili na niego „Martyna” – od nazwiska Henryka Martyny, znakomitego polskiego piłkarza występującego na pozycji obrońcy. Później Lolek został bramkarzem. Poza piłką nożną chłopcy poświęcali też czas na ping-ponga, pływali w Skawie i wędrowali po górach. Eugeniusz Mróz zapamiętał, iż często towarzyszył Karolowi i jego ojcu w górskich wyprawach. Wędrowali po wzniesieniach Beskidu Małego, docierając m.in. na Jaroszowicką Górę, Łysą Górę, Bliźniaki czy Leskowiec. Zapuszczali się także w Beskid Sądecki, Śląski i Żywiecki, w Gorce, Pieniny oraz Tatry. Z tym ostatnimi wiąże się opisana wyżej pamiętna wycieczka do Zakopanego podczas wakacji w 1937 r.

Po maturze drogi kolegów zaczęły się rozchodzić. Eugeniusz rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, przerwane wybuchem wojny. W październiku 1939 r. zaangażował się w działalność w Służbie Zwycięstwu Polski i Związku Walki Zbrojnej, przemianowanym w 1942 r. w Armię Krajową. Nie wrócił już do Wadowic. Po wojnie wspólnie z rodziną osiadł w Opolu. W 1954 r. ukończył studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Jako radca prawny związał się z branżą budownictwa przemysłowego.

Do pierwszego po kilkuletniej przerwie spotkania Eugeniusza Mroza i Karola Wojtyły doszło przy okazji zjazdu koleżeńskiego rocznika 1938 zorganizowanego w Wadowicach w lipcu 1948 r. Karol przybył na nie już jako kapłan, po rzymskich studiach. Pan Eugeniusz uczestniczył także w kolejnych spotkaniach rocznikowych wyznaczanych dwudziestą i dwudziestą piątą rocznicą matury w 1958 r. i w 1963 r. Już jako metropolita krakowski, Karol Wojtyła zapraszał swoich szkolnych przyjaciół do pałacu na Franciszkańskiej. Spotkania organizowano zazwyczaj w ostatnią niedzielę grudnia, początkowo co cztery lata, a potem rokrocznie. W grudniu 1978 r. planowano spotkanie z okazji czterdziestolecia matury. Tymczasem nadszedł 16 października, kiedy kard. Wojtyła został papieżem. Eugeniusz Mróz dowiedział się o wyborze kolegi z komunikatu radiowego.

Papież nie zapomniał o swoich przyjaciołach z wadowickiego gimnazjum – w tym także o Eugeniuszu Mrozie – czego dowodem była regularna korespondencja i zaproszenia do Watykanu oraz Castel Gandolfo. Ich owocem były cztery wizyty u Ojca Świętego: w Watykanie we wrześniu 1979 i w grudniu 1988 (przy okazji pięćdziesięciolecia matury) a także w Castel Gandolfo na przełomie sierpnia i września 1994 oraz w sierpniu 1998 (w związku z sześćdziesiątą rocznicą matury). Okazją do spotkania z Janem Pawłem II stały także jego podróże do ojczystego kraju. Eugeniusz Mróz wspomina pięć z nich, w których dane mu było uczestniczyć: w domu parafialnym przy kościele Ofiarowania NMP w Wadowicach 7 czerwca 1979, w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich 23 czerwca 1983, w domu parafialnym kościoła św. Piotra w Wadowicach 14 sierpnia 1991, w zakopiańskiej Księżówce 7 czerwca 1997 oraz ponownie w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich 18 sierpnia 2002.

14 marca 2020 r. Eugeniusz Mróz skończył 100 lat. Jest jedynym żyjącym kolegą z klasy Jana Pawła II w wadowickim gimnazjum. Panu Eugeniuszowi życzymy obfitości Bożego błogosławieństwa, wszelkich potrzebnych łask oraz wielu kolejnych lat życia w jak najlepszym zdrowiu, powtarzając słowa Jego Wielkiego Kolegi: „Trzymaj się jak najdłużej!”


KSIĄŻĘ KARD. ADAM STEFAN SAPIEHA (1867-1951)

 

W piątej części cyklu „Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II” przybliżamy Państwu postać księcia kardynała Adama Stefana Sapiehy – arcybiskupa metropolity krakowskiego, senatora i zarazem jednego z najważniejszych dostojników kościelnych w Polsce w pierwszej połowie XX w., mającego odwagę otwarcie występować wobec niemieckiego okupanta i piętnować jego zbrodnie. Dzięki takiej postawie zasłużył sobie na miano „księcia niezłomnego”. W pamięci Karola Wojtyły kard. Sapieha pozostał, jako jeden z tych, którzy pomogli mu w wyborze drogi kapłańskiej. Wpływał na rozwój jego powołania, rozstrzygał wątpliwości i umacniał w słuszności podjętego wyboru. To także kard. Sapieha „zrodził go do kapłaństwa”, udzielając mu 1 listopada 1946 r. święceń prezbiteratu w kaplicy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. W książce „Wstańcie, chodźmy!” Jan Paweł II dał wyraz swego przywiązania do księcia metropolity w następujących słowach: „Przy nim odbywałem moje seminarium: byłem klerykiem, a potem księdzem. Miałem do niego wielkie zaufanie i mogę powiedzieć, że go kochałem, jak go kochali inni księża. (…) kochali go przede wszystkim dlatego, że był ojcem – troszczył się o człowieka”.

 

Książę Adam Stefan Sapieha (ur. 14 maja 1867, zm. 23 lipca 1951) wywodził się z linii kodeńskiej, magnackiego rodu Sapiehów posługującego się herbem Lis. Był siódmym dzieckiem Adama Stanisława Sapiehy i Jadwigi z Sanguszków. Chociaż urodził się i wzrastał w położonym u stóp Pogórza Przemyskiego Krasiczynie, nadto kilkanaście spędził we Lwowie, Wiedniu, Innsbrucku i Rzymie, to największe znaczenie w jego życiu odegrał prawie czterdziestoletni okres posługi duszpasterskiej i aktywności społeczno-politycznej, trwale wiążący go z Krakowem i tamtejszą stolicą biskupią.

 

Drogę do kapłaństwa rozpoczął od studiów prawniczych na uniwersytetach w Krakowie i Wiedniu, zwieńczonych absolutorium w 1892 r. W tym samym czasie przez dziesięć miesięcy uczęszczał na wykłady w Instytucie Katolickim we francuskim Lille. Jednocześnie w 1890 r. zapisał się na studia teologiczne na jezuickim uniwersytecie w Innsbrucku, zaś w dwa lata później wstąpił do seminarium duchownego we Lwowie. Święceń kapłańskich udzielił mu 1 października 1893 r. ówczesny sufragan archidiecezji lwowskiej bp Jan Puzyna. W latach 1895-1896 studiował w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim, uzyskując stopień doktora obojga praw (kanonicznego i cywilnego). Kształcił się również w Papieskiej Akademii Szlacheckiej, zgłębiając wiedzę z zakresu dyplomacji. 19 lutego 1906 r. prawie trzydziestodziewięcioletni ks. Sapieha, wówczas kanonik kapituły katedralnej we Lwowie, został mianowany tajnym szambelanem papieskim u boku Piusa X, pełniącym nieformalną misję rzeczoznawcy w sprawach Kościoła polskiego na terenie zaborów.

 

Po śmierci kard. Jana Puzyny – biskupa diecezji krakowskiej w latach 1895-1911 – cesarz Franciszek Józef 8 listopada 1911 r. wskazał ks. Adama Stefana Sapiehę na nowego ordynariusza w Krakowie. Papież Pius X oficjalnie zatwierdził tę nominację 27 listopada, po czym 17 grudnia w Kaplicy Sykstyńskiej osobiście udzielił Sapiesze sakry biskupiej. Nowy biskup diecezji odbył uroczysty ingres do Katedry Wawelskiej 3 marca 1912 r., rozpoczynając swój prawie czterdziestoletni okres rządów – najdłuższy w tysiącletnich dziejach biskupstwa krakowskiego. 14 grudnia 1925 r. w związku z podniesieniem diecezji krakowskiej do rangi archidiecezji, otrzymał od papieża Piusa XI godność arcybiskupa metropolity.

 

Z jego inicjatywy w 1915 r. powstał Książęco-Biskupi Komitet Pomocy dla Dotkniętych Klęską Wojny, zwany powszechnie Książeco-Biskupim Komitetem, którego działalność polegała na organizowaniu pomocy materialnej i wsparcia duchowego osobom pokrzywdzonym wskutek działań wojennych. W czerwcu 1937 r. zasłynął także nieprzejednanym stanowiskiem wobec władz podczas sporu o przeniesienie trumny marszałka Józefa Piłsudskiego z krypty św. Leonarda pod Wieżę Srebrnych Dzwonów.

 

Karol Wojtyła pierwszy widział księcia Sapiehę najprawdopodobniej w 1935 r. przy okazji uczestnictwa w obrzędach Triduum Sacrum w Katedrze Wawelskiej, na które zaprosił go ks. Kazimierz Figlewicz. Niezwykłe wrażenie wywarła na nim liturgia Ciemnej Jutrzni sprawowana popołudniu w Wielką Środę pod przewodnictwem ks. arcybiskupa. W 1976 r. głosząc rekolekcje wielkopostne dla Pawła VI, kard. Karol Wojtyła opisał przebieg tej niezwykłej ceremonii. Mówił wówczas: „Pamiętam rzędy ławek zajęte przez alumnów z seminarium, stalle, w których godnie zasiadali prałaci i kanonicy kapituły, wreszcie przy wielkim ołtarzu katedry metropolitę krakowskiego, niezapomnianego księcia Adama Sapiehę”. Źródła historyczne odnotowują jeszcze jedno wydarzenia z życia Wojtyły związane z uroczystościami Wielkiego Tygodnia – według relacji Maria Bobrownickiej, jego koleżanki ze studiów, 6 kwietnia 1939 r. Karol uczestniczył w sprawowanym przez abp. Sapiehę wielkoczwartkowym obrzędzie mandatum, czyli umywania nóg.

 

Kolejny raz – tym razem już bezpośrednio – zetknął się z abp. Adamem Sapiehą przy okazji wizytacji kanoniczej w parafii Ofiarowania NMP, podczas której 3 maja 1938 r. otrzymał z jego rąk sakrament bierzmowania. Trzy dni później witał w imieniu społeczności uczniowskiej witał księcia metropolitę w  wadowickim gimnazjum. To właśnie wtedy Sapieha dostrzegł w nim dobrego kandydata na kapłana, o czym pisaliśmy już w odcinku dedykowanym ks. Edwardowi Zacherowi.

 

Podczas  II wojny światowej abp Adam Stefan Sapieha wielokrotnie zwracał się do hitlerowskich władz okupacyjnych, protestując przeciwko metodom traktowania ludności polskiej, w tym aresztowaniom, wywózkom do obozów koncentracyjnych, licznym egzekucjom, przesiedleniom oraz grabieży dzieł sztuki. Występował w obronie społeczności żydowskiej, interweniował również w sprawie podległych mu duchownych, dotkniętych represjami niemieckimi. Warto zaznaczyć, iż nie bał się nazywać rzeczy po imieniu, bez przesadnej grzeczności czy eufemizmów. Chociaż działania te często nie przynosiły realnych efektów, stawały się symbolem sprzeciwu wobec niemieckich zbrodni. W kancelarii Sapiehy powstawały także memoriały kierowane do Piusa XII nt. bieżącej sytuacji w Polsce. Wsparcie ze strony arcybiskupa otrzymywała ponadto Rada Główna Opiekuńcza, stanowiąca jedyną tolerowaną przez okupanta organizacją charytatywną. Postać księcia Sapiehy była dla władz Generalnego Gubernatorstwa niewygodna. Jednak  jego wielki autorytet, którym cieszył na arenie międzynarodowej, a także obawa o reakcję polskiego ruchu oporu, sprawiały, iż Hans Frank nigdy nie odważył się zagrozić jego życiu lub zdrowiu.

 

Z polecenia abp. Adama Sapiehy w 1942 r. krakowskie Seminarium Duchowne, rozpoczęło działalność w warunkach konspiracyjnych. Była to odpowiedź na wydany przez władze okupacyjne zakaz przyjmowania nowych kandydatów. Jesienią 1942 r. wstąpił do niego dwudziestodwuletni Karol Wojtyła. W dalszym ciągu mieszkał jednak w kamienicy przy Tynieckiej 10, pracował w zakładach Solvay i grał w stworzonym przez Mieczysława Kotlarczyka Teatrze Rapsodycznym. Na początku sierpnia 1944 r. zgodnie z postanowieniem księcia Sapiehy wszyscy klerycy – w tym także Karol Wojtyła – przywdziali sutanny i zamieszkali w Pałacu Arcybiskupim. Trzeba pamiętać, iż główny gmach seminarium przy ul. Podzamcze 8 był wówczas zajęty przez Niemców, którzy ulokowali tam siedzibę SS Burgwache – oddziałów straży zamkowej, ochraniającej generalnego gubernatora na Wawelu. Okres pobytu w pałacu na Franciszkańskiej z pewnością zacieśnił relacje Karola Wojtyły z księciem metropolitą, który starał się poświęcać swoim podopiecznym jak najwięcej czasu. Jeśli tylko nie przebywał na wizytacjach odprawiał klerykom Msze św. i nabożeństwa, uczestniczył we wspólnej rekreacji na dziedzińcu, a w święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc pojawiał się w refektarzu, by zjeść wspólne śniadanie i z każdym z nich zamienić kilka słów. Karol Wojtyła zapamiętał z tego czasu wspólne Eucharystie w prywatnej kaplicy arcybiskupiej: „Pamiętam, że w czasie okupacji często przychodziłem do tej kaplicy, aby w godzinach porannych służyć jako kleryk do Mszy św. księciu metropolicie”. Darząc abp. Sapiehę wielkim zaufaniem, Karol Wojtyła nie bał się dzielić z nim swoimi rozterkami dotyczącymi realizacji powołania. Zafascynowany duchowością karmelitańską, zastanawiał się nad możliwością wstąpienia do Karmelu. Książe metropolita rozstrzygnął wątpliwości młodego kleryka, mówiąc krótko: „Trzeba najpierw dokończyć to, co się zaczęło”.

 

18 lutego 1946 r. Pius XII ogłosił nazwiska trzydziestu dwóch nowych kardynałów – wśród nich był również abp Adam Stefan Sapieha. Uroczystość wręczenia kapeluszy kardynalskich odbyła się w Bazylice św. Piotra 23 lutego 1946 r. Polskie społeczeństwo przyjęło nominację Sapiehy z zachwytem, dostrzegając w niej wyraz uznania dla jego postawy w okresie okupacji, gdy miał odwagę upominać się o poszanowanie godności narodu polskiego. 17 marca 1946 r. wracającego z Rzymu metropolitę powitał rozentuzjazmowany tłum krakowian. Karol Wojtyła zapamiętał nawet, iż studenci wzięli samochód kardynała na barki i przenieśli pod Kościół Mariacki, gdzie odbyło się uroczyste nabożeństwo. Ponadto w auli krakowskiego seminarium zorganizowano akademię, podczas której kleryk Wojtyła odtworzył na cześć „księcia niezłomnego” kazanie ks. Hieronima Kajsiewicza „O miłości Ojczyzny”.

 

Udzielenie Karolowi Wojtyle wcześniejszych święceń: subdiakonatu (13 października 1946), diakonatu (20 października 1946) i prezbiteratu (1 listopada 1946) podyktowane było wolą skierowania go na dalsze studia do Rzymu w listopadzie 1946 r. Kard. Adam Stefan Sapieha oceniwszy rozwój sytuacji politycznej w powojennej Polsce, był przekonany o konieczności uformowania starannie wykształconego duchowieństwa – nie tylko w dziedzinie nauk teologicznych, ale i społecznych. Obserwując kleryka Wojtyłę z pewnością dostrzegał jego zalety intelektualne. Nie może zatem dziwić pragnienie stworzenia mu jak najlepszych warunków do dalszego rozwoju.

 

Powróciwszy w lipcu 1948 r. ze studiów na rzymskim Angelicum zwieńczonych pracą doktorską, nt. wiary w pismach św. Jana od Krzyża, ks. Karol Wojtyła otrzymał aplikatę kierującą go do pracy na wiejskiej parafii Wniebowzięcia NMP w Niegowici. Tamtejszy proboszcz, ks. Kazimierz Buzała cieszył się dużym zaufaniem księcia kardynała, widzącego w nim doskonałego wychowawcę młodych kapłanów, zorientowanego w problemach różnych grup społecznych. To właśnie jego opiece zawierzył ks. dr. Wojtyłę nieposiadającego znaczniejszego doświadczenia duszpasterskiego. Z godnie z kolejną decyzja kard. Sapiehy po rocznej pracy w Niegowici, ks. Karol Wojtyła podjął w sierpniu 1949 r. obowiązki wikariusza w parafii św. Floriana w Krakowie, w której proboszczem był ks. dr Tadeusz Kurowski, były sekretarz księcia metropolity, wykładowca seminaryjny, a także kanonik kapituły katedralnej na Wawelu. Można tym samym zauważyć, iż Sapieha troszcząc się o gruntowną formację intelektualną i duszpasterską ks. Wojtyły, powierzał troskę o niego zaufanym kapłanom.

 

Kard. Adam Stefan Sapieha zmarł 23 lipca 1951 r. Uroczystości pogrzebowe trwające cztery dni zgromadziły rzesze wiernych pragnących oddać hołd mu hołd i wyrazić wdzięczność za dobro, którym obdarzał lud powierzony jego pasterskiej opiece. Wśród żegnających kardynała nie mogło zabraknąć ks. Karola Wojtyły – jego „duchowego syna”. Trumnę z ciałem Adama Sapiehy złożono w Katedrze Wawelskiej, w krypcie pod konfesją św. Stanisława.

 

Jan Paweł II częstokroć wspominał postać kard. Sapiehy. Warto na koniec tych rozważań przypomnieć słowa, które wygłosił 16 czerwca 1999 r. w Krakowie, podczas spotkania przy oknie Pałacu Arcybiskupiego: „Tutaj stoi pomnik kardynała, przed Franciszkanami. Książę niezłomny… A ja mam jeszcze w pamięci jego twarz, jego rysy, jego słowa, jego powiedzenia (…). Lata płyną naprzód, już wielu nie pamięta księcia kardynała Adama Stefana Sapiehy. Ci, którzy pamiętają tak jak ja, mają obowiązek przypominać, aby ta wielkość trwała i tworzyła przyszłość narodu i Kościoła na tej polskiej ziemi. Bóg Ci zapłać, księże kardynale, za to, czym byłeś dla nas, dla mnie, dla wszystkich Polaków strasznego okresu okupacji. Bóg Ci zapłać”.

 


MIECZYSŁAW KOTLARCZYK (1908-1978)

Kolejną część serii „Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II” poświęciliśmy osobie Mieczysława Kotlarczyka – polonisty, pedagoga, dramatopisarza, reżysera, aktora i twórcy Teatru Rapsodycznego. W drugiej połowie lat trzydziestych ub. w. był dla Karola Wojtyły nauczycielem i mistrzem, kształtującym jego zamiłowanie do literatury i teatru. Z czasem stał się jego przyjacielem, a nawet domownikiem, kiedy w lipcu 1941 r. w obawie przed niemieckimi represjami wspólnie z żoną Zofią opuścił rodzinne Wadowice i przybył do Krakowa. Poszukujących wówczas mieszkania Kotlarczyków, Karol przyjął do siebie, na Tyniecką 10. Rok później to właśnie tam przyszły papież powiadomił przyjaciela o pragnieniu wstąpienia do seminarium duchownego i zostania księdzem. Zaskoczony Kotlarczyk powiedział: – Człowieku, co ty robisz? Chcesz zmarnować talent? Jednocześnie przy użyciu rozmaitych argumentów, przekonany, iż prawdziwym powołaniem Karola jest teatr i żywe słowo, próbował odwieść go od myśli o kapłaństwie. Ten jednak, wysłuchawszy słów i perswazji współlokatora, odrzekł:

– Nie zmienię decyzji.

Mieczysław Kotlarczyk (ur. 6 maja 1908, zm. 21 lutego 1978) pochodził z Wadowic. Był drugim z pięciorga dzieci Stefana Kotlarczyka i Marii z domu Malota. Ojciec był sekretarzem w miejscowym sądzie, pasjonatem teatru oraz animatorem życia kulturalnego. Od 1908 r. kierował założonym przez siebie zespołem teatralnym, działającym przy Towarzystwie im. Króla Jagiełły. Miłością do teatru w szczególny sposób zaraził syna Mieczysława, który ukończywszy Państwowe Gimnazjum Męskie im. Marcina Wadowity, odbył studia polonistyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (1926-1931). Kolejno w 1936 r. obronił pracę doktorską z zakresu krytyki teatralnej, poświęconą analizie działalności Towarzystwa Iksów.

W okresie studiów rozpoczął pracę nauczycielską w prywatnym gimnazjum karmelitów bosych na Górce. W tym samym czasie zainaugurował działalność publicystyczną, poświęcając się krytyce literackiej. Zaangażował się także w działalność powstałego w tamtym czasie Akademickiego Koła Dramatycznego w Wadowicach, które w 1931 r. przekształcił w Amatorski Teatr Powszechny. Do 1939 r. w repertuarze
teatru znalazły się inscenizacje m.in. „Betlejem polskiego” Lucjana Rydla, „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, „Romantycznych” Edmunda Rostanda, „Achilleis” Stanisława Wyspiańskiego, „Krakusa” Cypriana Kamila Norwida czy „Mazepy” Juliusza Słowackiego, wystawiane w sali Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Kotlarczyk reżyserował przedstawienia, niekiedy grając w nich także główne role.

Zdarzało się ponadto, iż uczestniczył w przygotowaniu elementów scenografii. Jako kierownik teatru zabiegał także u dyrektorów wadowickich gimnazjów o możliwość zorganizowania dodatkowych spektakli dla młodzieży – w godzinach lekcyjnych. Zdarzało się również, iż wybrani uczniowie i uczennice byli zapraszani do współtworzenia przedstawienia i występu na scenie wraz ze stałymi aktorami teatru.
Uzyskawszy w 1933 r. dyplom nauczyciela szkół średnich, Kotlarczyk został zatrudniony w gimnazjum męskim księży pallotynów w Collegium Marianum na Kopcu, w charakterze polonisty. W 1936 r. wyjechał do Sosnowca obejmując angaż w tamtejszym gimnazjum, w którym w latach 1937-1939 kierował amatorskim teatrem szkolnym. Kontynuował również aktywność publicystyczną, redagując recenzje
literackie i teatralne.

Rozpoczynając pracę w Sosnowcu, Mieczysław Kotlarczyk nie wyrzekł się swoich związków z Wadowicami. Często odwiedzał rodzinne miasto i w dalszym ciągu kierował Amatorskim Teatrem Powszechnym. Z Karolem Wojtyłą pierwszy raz zetknął się bezpośrednio w 1937 r. Szybko zafascynował młodzieńca własną wizją teatru, który poprzez sztukę powinien oddziaływać na społeczeństwo, rozwijając je duchowo i moralnie. Niebawem Karol zaangażował się w projekty teatralne reżyserowane przez Kotlarczyka – wystąpił m.in. w „Sułkowskim” Stefana Żeromskiego (grając starego legionistę Zawilca), oraz „Kordianie” Juliusza Słowackiego (w tytułowej roli). Według niektórych relacji w 1938 r. Karol miał także uczestniczyć w przygotowanej przez Kotlarczyka inscenizacji „Judasza z Kariothu” Karola Huberta Rostworowskiego.
Relację ucznia i mistrza zacieśniała także współpraca poza sceną – Karol Wojtyła często odwiedzał Mieczysława Kotlarczyka w jego wadowickim mieszkaniu. Prowadzili wówczas długie dyskusje o teatrze słowa, literaturze, filozofii i znaczeniu kultury. Starszy o dwanaście lat Kotlarczyk kształtował poglądy młodego Wojtyły na temat znaczenia polskiej literatury romantycznej w dziejach narodu. Wprowadzał także
ucznia w tajniki prawidłowej dykcji i wymowy, a dostrzegając jego postępy i talent, wieszczył, że zostanie wielkim człowiekiem.

Rozpoczęcie przez Karola studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim jesienią 1938 r. nie zerwało ich kontaktu. Spotykali się, kiedy Kotlarczyk przyjeżdżał do Krakowa. Prowadzili ponadto ożywioną korespondencję – także w pierwszych latach okupacji hitlerowskiej. Halina Kwiatkowska wspominała, iż we wspomnianym okresie często była ich pośredniczką, przewożąc przez „zieloną granicę” listy, w których rozpisywali się o przyszłym teatrze i jego profilu.

Z nastaniem wojny Mieczysław Kotlarczyk powrócił do Wadowic, w których przebywał do połowy 1941 r. Jak już wyżej wspomniano w lipcu 1941 r. wyjechał do Krakowa i zamieszkał razem z żoną u Karola Wojtyły. Rozpoczął także pracę na stanowisku konduktora tramwajowego. Kolejno w październiku 1942 r. został zatrudniony jako urzędnik w Krakowskiej Izbie Rolniczej. Podczas okupacji przystąpił także do konspiracyjnej organizacji „Unia” (właśc. Federacja Organizacji Narodowo-Katolickich „Unia”), założonej w 1940 r. przez
Jerzego Brauna i wpisującej się w nurt ruchu chrześcijańsko-demokratycznego. Podstawy programowe organizacji nawiązywały do katolickiej nauki społecznej oraz etyki w wymiarze indywidualnym i zbiorowym.

Istotny element jej działalności stanowiła praca na polu kulturotwórczym, realizująca się poprzez odczyty i dysputy dotyczące kwestii społecznych oraz zagadnień z zakresu kultury, a także przedsięwzięcia artystyczne. Poza Kotlarczykiem do „Unii” należeli m.in. Tadeusz Kwiatkowski, Juliusz Kydryński, Jerzy Turowicz oraz Karol Wojtyła.

Posiadając pełnomocnictwo od krakowskiej delegatury „Unii” dotyczące utworzenia teatru, a także pod wpływem dysput prowadzonych razem z Karolem Wojtyłą, założył wspólnie z grupą przyjaciół konspiracyjny teatr słowa, pn. „Teatr Nasz”. Instytucja została oficjalnie ustanowiona 22 sierpnia 1941 r. podczas spotkania w prywatnym mieszkaniu Krystyny Dębowskiej w kamienicy przy ul. Komorowskiego 7, na którym określono także teoretyczne i ideowe podstawy projektu. Charakter teatru miał być niezwykle prosty: scenografię zredukowano do niezbędnego minimum, a podstawowym medium stał się aktor i prezentowana przez niego artystyczna interpretacja tekstu. Tym samym u podstaw projektu leżało słowo wraz z mocą oddziaływania na odbiorcę. Spotkania członków teatru, a nade wszystko późniejsze spektakle
miały się odbywać w wąskim gronie gości zainteresowanych literaturą, z zachowaniem najściślejszej tajemnicy, z uwagi na grożące ze strony okupanta represje. Prócz Mieczysława Kotlarczyka, Karola Wojtyły i Krystyny Dębowskiej wśród współzałożycieli i zarazem pierwszych aktorów znaleźli się również Halina Królikiewicz, Danuta Michałowska oraz Tadeusz Ostaszewski.

Działalność teatru zainaugurowano w dniu 1 listopada 1941 r. premierą sztuki „Król Duch” Juliusza Słowackiego. Niebawem w nawiązaniu do głównych części rzeczonego utworu – rapsodów – zmieniono nazwę instytucji, określając ją „Teatrem Rapsodycznym”. Łącznie do marca 1943 r. „rapsodycy” przygotowali jeszcze sześć kolejnych premier: „Beniowskiego” oraz „Samuela Zborowskiego” – oba utwory autorstwa Juliusza Słowackiego, „Hymnów” Jana Kasprowicza, „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, „Portretu artysty” w oparciu o poezję Cypriana
Kamila Norwida oraz „Godzinę Wyspiańskiego” na podstawie jego twórczości.

1 listopada 1946 r. Karol Wojtyła otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kard. Adama Stefana Sapiehy. W kolejnych dniach odprawił prymicyjne Msze św. – w tym także dla środowiska Teatru Rapsodycznego oraz Unii przy konfesji św. Stanisława w Katedrze Wawelskiej. W drugiej połowie listopada wyjechał na dalsze studia do Rzymu. W tym samym czasie Mieczysław Kotlarczyk w dalszym ciągu prowadził wznowioną
22 kwietnia 1945 r. działalność Teatru Rapsodycznego. W nowej rzeczywistości politycznej musiał jednak minimalizować wpływy cenzury, niekiedy przeciwstawiać się władzy, innym razem idąc z nią na kompromis.

Na początku lat pięćdziesiątych doszło do otwartego konfliktu obu przyjaciół. Powodem stała się przygotowana przez Kotlarczyka premiera „Poloneza imć Pana Bogusławskiego” (22 lipca 1951 r.) – utworu prezentującego niesprawiedliwość społeczną o niejednokrotnie wrogim wobec Kościoła wydźwięku. Po przedstawieniu Wojtyła skierował do Kotlarczyka list, w którym zawarł szereg krytycznych uwag,
wytykając przyjacielowi antyklerykalne akcenty w działalności teatru. Zirytowany Kotlarczyk zareagował na krytykę bardzo ostro, decydując się nawet na zerwanie kontaktów z nadawcą listu. Niestety w następstwie prowokacji politycznej, 28 lutego 1953 r. Teatr Rapsodyczny został zlikwidowany, zaś samemu Kotlarczykowi zarzucono „zapóźnienie ideologiczne” i fałszywą linię repertuarową oraz klerykalizację życia
kulturalnego. Po likwidacji teatru „wadowiccy przyjaciele” spotkali się ponownie. Nie przyniosło to jednak pojednania, wręcz przeciwnie – rozgoryczony w dalszym ciągu listem Wojtyły Kotlarczyk twierdził, iż „Kościół deprawuje dusze chrześcijańskie”. Rozmowa jeszcze bardziej zaogniła konflikt i pogłębiła dotychczasowe nieporozumienia.
Odnowienie relacji pomiędzy Kotlarczykiem i Wojtyłą nastąpiło najprawdopodobniej dopiero w 1957 r. przy okazji wznowienia działalności Teatru Rapsodycznego, możliwej dzięki odwilży 1956 roku. Pierwszą premierę zorganizowano 16 listopada 1957 r. prezentując interpretacją „Króla Ducha” zatytułowaną „Legendy złote i błękitne”. Karol Wojtyła śledził na bieżąco aktywność Teatru Rapsodycznego i swojego
przyjaciela. W styczniu 1961 r. ofiarował mu maszynopis własnej sztuki „Przed sklepem jubilera”.
Po dziesięciu latach 5 maja 1967 r. Teatr Rapsodyczny zamknięto ponownie – tym razem ostatecznie. Pretekstem stały się tym razem zaangażowanie Kotlarczyka w obchody millennium chrztu Polski oraz Msza św. w intencji teatru i aktorów z okazji dwudziestej piątej rocznicy jego powstania, odprawiona przez abp. Karola Wojtyłę przed konfesją św. Stanisława na Wawelu. Mieczysław Kotlarczyk wydał również przy tej okazji publikację „XXV lat Teatru Rapsodycznego w Krakowie (1941-1966)”, w której znalazły się teksty autorstwa jego przyjaciela. Władze uznały, iż Kotlarczyk utracił ich zaufanie, kierując instytucją niezgodnie z „wymogami i potrzebami polityki kulturalnej”. Decyzji nie zmieniły żadne protesty, nawet te kierowane do ówczesnego ministra kultury i sztuki Lucjana Motyki przez abp. Wojtyłę.

Utraciwszy Teatr Rapsodyczny, Mieczysław Kotlarczyk na prośbę abp. Karola Wojtyły rozpoczął wykłady i ćwiczenia z retoryki, fonetyki i zasad wymowy dla kleryków krakowskiego Archidiecezjalnego Seminarium Duchownego i Wyższego Seminarium oo. Franciszkanów. Prowadził je w latach 1967-1977. Współpracował również z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, przygotowując program trzyletniego studium teatralnego i reżyserując kilka sztuk wystawionych przez Teatr Akademicki KUL-u, m.in. staropolskie misterium „Amor
Divinus”. Niestety nie było mu dane doczekać wyboru swojego przyjaciela na Stolicę Piotrową. Zmarł osiem miesięcy przed pamiętanym październikowym konklawe, 21 lutego 1978 r. Uroczystość pogrzebowa, którą prowadził kard. Karol Wojtyła odbyła się 25 lutego. Trumna z ciałem Kotlarczyka została złożona w grobie na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie. Żegnając swego mistrza i powiernika, metropolita krakowski przypomniał jego zasługi dla polskiej kultury. Określił go mianem człowieka niestrudzenie walczącego o polskość, wolność, słowo i literaturę, pomimo wszelkich przeszkód stawianych mu przez ówczesną władzę.


KARD. FRANCISZEK MACHARSKI (1927 – 2016)

Siedmioczęściowy cykl „Znani Małopolanie w życiu Jana Pawła II” zamykamy prezentacją postaci ks. kard. Franciszka Macharskiego – arcybiskupa metropolity krakowskiego, długoletniego przyjaciela i następcy Karola Wojtyły na stolicy biskupiej w Krakowie. Roztropny, inteligentny, pobożny i niezwykle skromny, przez kilkanaście lat pozostawał w cieniu kard. Wojtyły, z którym łączyła go szczególna więź, zapoczątkowana jeszcze w drugiej połowie lat czterdziestych podczas formacji seminaryjnej. Po wyborze na Stolicę Piotrową Jan Paweł II nie obawiał się powierzyć umiłowanej archidiecezji pieczy ks. prof. Macharskiego. 29 grudnia 1978 r. ogłosił go nowym metropolitą krakowskim, a kilka dni później 6 stycznia 1979 r. osobiście udzielił sakry biskupiej w rzymskiej Bazylice św. Piotra. Tym samym Franciszek Macharskim został pierwszym biskupem konsekrowanym przez nowego papieża. Po ceremonii otrzymał od Jana Pawła II rękopis jego ostatniego poematu „Stanisław” oraz krzyż pektoralny podarowany kardynałowi Adamowi Stefanowi Sapiesze przez Piusa X, noszony również przez Wojtyłę przez czternaście lat posługi w Krakowie.

 

Ks. kard. Franciszek Macharski (ur. 20 maja 1927, zm. 2 sierpnia 2016) wychował się i praktycznie większość swojego życia spędził w rodzinnym Krakowie. Był czwartym dzieckiem Leopolda Macharskiego – właściciela znanej krakowskiej restauracji „Hawełka” – oraz Zofii z domu Pec, spokrewnionej z kardynałem Albinem Dunajewskim, biskupem krakowskim w latach 1879-1894. Podczas okupacji uczył się w Szkole Handlowej oraz na tajnych kompletach, przystępując do matury po zakończeniu wojny w 1945 r. Jesienią tego samego roku wstąpił do krakowskiego Seminarium Duchownego, podejmując jednocześnie studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miał wtenczas ukończone osiemnaście lat i był najmłodszym alumnem na swoim roku. W seminarium poznał rozpoczynającego czwarty rok formacji kapłańskiej Karola Wojtyłę. Po latach wspominając starszego i bardziej doświadczonego kolegę mówił: „Jego rodzaj autorytetu braterskiego, przyjacielskiego sprawiał, że się człowiek przy nim czuł lepiej i rósł, chociaż równocześnie widział swoje niedomagania”. Obaj klerycy szybko się zaprzyjaźnili – często się widywali, rozmawiali i spędzali czas na wspólnej modlitwie w seminaryjnej kaplicy w gmachu przy ul. Podzamcze 8. Ich kontakt ograniczył wyjazd Karola w listopadzie 1946 r. na studia rzymskie.

2 kwietnia 1950 r. w Niedzielę Palmową Franciszek Macharski otrzymał święcenia kapłańskie. Udzielił mu ich sędziwy kard. Adam Stefan Sapieha w krakowskiej bazylice oo. Franciszkanów. Kapłani z jego rocznika byli ostatnimi wyświęconymi przez księcia metropolitę. Jeszcze tego samego roku otrzymał aplikatę kierującą go do parafii św. App. Szymona i Judy Tadeusza w Kozach koło Bielska-Białej, w której pracował duszpastersko przez sześć lat. Utrzymywał wówczas stały kontakt z ks. dr. Karolem Wojtyłą, który po powrocie z Rzymu był kolejno wikariuszem w Niegowici i Krakowie. W czerwcu 1952 r. przyjaciele spotkali się nawet w Kozach, przy okazji wycieczki w Beskidy, którą ks. Karol odbywał wówczas z młodzieżą akademicką.

W latach 1956-1961 ks. Macharski przebywał na studiach specjalistycznych w szwajcarskim Fryburgu. Uwieńczył je doktoratem z teologii pastoralnej na podstawie rozprawy: „Duszpasterstwo we współczesnym Kościele”. Po powrocie do Krakowa został skierowany do posługi w tamtejszym Wyższym Seminarium Duchownym w charakterze ojca duchownego (1961-1962) oraz wykładowcy teologii pastoralnej (1962-1978). Jednocześnie zasiadał w kilku gremiach funkcjonujących przy krakowskiej Kurii Metropolitalnej, m.in. w Archidiecezjalnej Komisji Liturgicznej (1965-1974) oraz obradującej w ramach Synodu Duszpasterskiego Archidiecezji Krakowskiej Komisji do spraw pastoralno-socjologicznych jako jej przewodniczący (1972-1979).

W 1970 r. ówczesny arcybiskup metropolita krakowski Karol Wojtyła darzący ks. prof. Franciszka Macharskiego szczególnym zaufaniem, powierzył mu troskę o formację kandydatów do kapłaństwa, mianując go rektorem Wyższego Seminarium Duchownego. Funkcję tą pełnił w latach 1970-1978, aż do czasu objęcia rządów w Archidiecezji. 11 stycznia 1977 r. otrzymał również nominację na kanonika krakowskiej kapituły katedralnej na Wawelu – instalacja kanonicka odbyła się w miesiąc później 12 lutego 1977 r. Jako rektor był jednym z najbliższych współpracowników Karola Wojtyły i częstym gościem Pałacu Arcybiskupiego. Towarzyszył metropolicie zarówno przy okazji oficjalnych uroczystości i podczas pracy, jak też w sytuacjach o charakterze prywatnym, np. przy wspólnym śniadaniu 29 września 1978 r., podczas którego Józef Mucha, osobisty kierowca kardynała, przekazał informację o nagłej śmierci papieża Jana Pawła I. Więź łącząca kard. Wojtyłę z ks. Macharskim sprawiła, że metropolita zabrał ze sobą swego współpracownika do Rzymu, kiedy udawał się na październikowe konklawe.

Mianowany przez Jana Pawła II arcybiskupem metropolitą krakowskim, ks. Franciszek Macharski odbył ingres do Katedry Wawelskiej 28 stycznia 1979 r. Jego dewizą biskupią stały się słowa: „Jesu, in Te confido” („Jezu, ufam Tobie”). Pięć miesięcy później, 30 czerwca został przez papieża kreowany kardynałem prezbiterem z kościołem tytularnym S. Giovanni a Porta Latina. Obejmując stanowisko metropolity, miał świadomość wagi powierzonego mu zadania. Zdawał sobie także sprawę, iż został następcą pasterzy, którzy wsławili się licznymi zasługami – w tym bezpośrednio kard. Karola Wojtyły. Z poprzednikiem różniła go osobowość – Wojtyła był spontaniczny i otwarty, z kolei Macharski bardziej powściągliwy i zamyślony. Łączyło natomiast bezgranicznie zaufanie Bogu, przedwojenne przywiązanie do tradycji i zasad oraz umiłowanie ojczyzny, co wynikało z odebrania jednolitej formacji pod okiem księcia metropolity Adama Stefana Sapiehy. Kardynał Macharski szybko zyskał przychylność wiernych, szanujących go za sposób kierowania archidiecezją oraz twórczą kontynuację linii duszpasterskiej Karola Wojtyły.

W okresie pasterzowania kardynała Franciszka Macharskiego, Archidiecezja Krakowska została gruntownie zreorganizowana. Pod jego nadzorem wdrażano regulacje zawarte w bulli Jana Pawła II „Totus Tuus Poloniae populus” z 25 marca 1992 r., ustanawiającej nowy podział administracyjny Kościoła katolickiego w Polsce – przede wszystkim zmieniono granice archidiecezji, w związku z utworzeniem diecezji bielsko-żywieckiej i sosnowieckiej. Przeorganizowano również duszpasterstwo, określając m.in. jurysdykcję biskupią nad poszczególnymi kapłanami. Kard. Macharski odznaczając się szczególnym przywiązaniem do idei miłosierdzia, w 1992 r. ustanowił Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w przyklasztornej kaplicy św. Józefa w krakowskich Łagiewnikach. Zainicjował ponadto budowę sąsiadującej z nią bazyliki, konsekrowanej osobiście przez Jana Pawła II w dniu 17 sierpnia 2002 r. podczas jego ostatniej pielgrzymki do ojczyzny.

W 2002 r. w związku z ukończeniem siedemdziesięciu pięciu lat, kard. Franciszek Macharski złożył na ręce Ojca Świętego rezygnację z funkcji metropolity. Jan Paweł II polecił mu jednak pozostać na stolicy biskupiej w Krakowie. Kolejną rezygnację przedłożył Benedyktowi XVI. Papież przyjął ją 3 czerwca 2005 r., mianując jego następcą dotychczasowego sekretarza Jana Pawła II – abp. Stanisława Dziwisza. Do czasu ingresu nowego metropolity (27 sierpnia 2005), kard. Macharski pełnił jednak funkcję administratora archidiecezji.

1 grudnia 2003 r. Jan Paweł II wdzięczny kard. Franciszkowi Macharskiemu za jego troskę o archidiecezję krakowską i kościół w Polsce, skierował do niego list, następującej treści: „Kiedy obejmowałeś krakowską stolicę, pozostawiłem Ci jakby w duchowym testamencie poemat Stanisław i widzę, że to Cię ukierunkowało w codziennym podejmowaniu odpowiedzialności za Kościół — ten w Krakowie, ale też i ten na świecie. Opatrzność sprawiła, że nie potrzeba było krwi, aby nawracała, jak za czasów wawelskiego Męczennika, ale wiem, że w tym ćwierćwieczu nie brakowało okazji do dawania wymagającego świadectwa o Chrystusie i Jego Ewangelii. Niech owocuje ono na długie lata w sercach ludzi powierzonych Twojej pasterskiej pieczy. Swoje świadectwo związałeś z przesłaniem o Bożym miłosierdziu. Jako biskupie zawołanie przyjąłeś słowa: Jezu, ufam Tobie! To zawierzenie miłosiernej miłości Boga też jest jakoś zakorzenione w dziejach św. Stanisława. On wiedział, że taką właśnie miłość trzeba głosić, czynnie nieść ją potrzebującym, kiedy trzeba — w jej imię upominać, a w jej mocy wybaczać i uświęcać. Wiem, że tej świadomości nie brakuje i Tobie, a dziś rośnie ona również w kapłanach i wiernych, którzy także dzięki Twojemu staraniu mogą dziś nabywać jej u samego źródła — w łagiewnickim Sanktuarium”.

W dniach odchodzenia Jana Pawła II kard. Macharski był obecny wśród krakowian, którzy tłumnie gromadzili się pod papieskim oknem na Franciszkańskiej na wspólnej modlitwie. Choć jako przyjaciel umierającego papieża miał prawo stać w tych chwilach przy jego łóżku w prywatnych apartamentach Pałacu Apostolskiego, pozostał w Krakowie i niemal do samego rana towarzyszył wiernym w ich modlitewnym czuwaniu. 2 kwietnia 2005 r. już po śmierci Jana Pawła II, podczas Mszy św. w bazylice franciszkanów mówił: „Nie trzeba się wstydzić łez, ale pamiętajmy, by patrzeć w kierunku Jezusa, który mówi: Niech się spełni mądra, kochająca wola Boga. Życie się nie kończy. Życie się tylko zmienia. Na lepsze!” Do Rzymu udał się dopiero na pogrzeb Ojca Świętego, jednak nawet tam ogarniał swych diecezjan modlitewną pamięcią. W historii na trwale zapisał się sms, jaki skierował do uczestników Mszy św. dziękczynnej za pontyfikat Jana Pawła II, sprawowanej na krakowskich Błoniach: „Jestem z Wami przy Świętym Piotrze. Tu i tam wasz.” Dla kardynała data śmierci papieża miała jeszcze jedno osobiste znaczenie – tego dnia przypadała pięćdziesiąta piąta rocznica jego święceń kapłańskich.

Ks. kard. Franciszek Macharski zmarł 2 sierpnia 2016 r. w Krakowie. Uroczystości pogrzebowe trwały cztery dni, gromadząc rzesze wiernych pragnących oddać mu hołd i wyrazić wdzięczność za dobro będące owocem jego kapłańskiej i biskupiej posługi. 5 sierpnia trumnę z jego ciałem złożono w Katedrze Wawelskiej, w krypcie biskupiej pod konfesją św. Stanisława. Spoczął obok swych zasłużonych poprzedników: kardynałów Albina Dunajewskiego i Adama Stefana Sapiehy.

Magdalena Klaja